Najpierw poleciałem do Janek, później powrót do Wawy, troszkę pokręciłem i wróciłem
Planowałem więcej, ale nie wyrobiłem się czasowo.
Obyło się bez wywrotek, jedynie muszę poprawić ustawienie bloków, bo mnie kolana trochę bolą.
Dzisiaj strasznie lało, ale za to nie wiało, warunki do jazdy nie za ciekawe, po powrocie do domu wylałem ze dwie szklanki wody z bucików.
Miałem sobie zrobić dłuższą trasę, ale wiatr plus deszcz wygrał i zawinąłem się do domu.