Trening poprowadzony standardowo po lasku kabackim, początkowo pokręciliśmy się po obrzeżach, a później trochę zjeżdżaliśmy i podjeżdżaliśmy w okolicy amfiteatru w Powsinie. Zrobiliśmy około pięciu krótkich pętli, a potem udaliśmy się na krótko, acz treściwą pętelkę, która się znajduje chyba w okolicach hopek. Druga pętla była trochę trudniejsza, zawierała dużo zakrętów, kilka zjazdów i podjazdów, niestety nie do podjechania jeden. Na trening przybyło jakieś 15 osób, czyli sporo jak na koniec października, ale to pewnie zasługa świetnej pogody, nawet słońce trochę poświeciło. Powrót standardowo koło lotniska, a w poprzednią stronę pojechałem sobie do Rzymowskiego i Dolinką Służewiecką.
Jak wychodziłem punkt 10 było stopni 12, a już koło 11 ociepliło się znacznie i wyszło słońce. Dziś było nas tylko czterech + trener. Najpierw szybka jazda po Lasku Kabackim, a później pojechaliśmy trochę pozjeżdżać i po podjeżdżać w okolicy Powsina. Jeździło mi się średnio, ale to pewnie przez to, że byłem trochę przeziębiony.